15 maja 2023
Nowa książka Kuby Witka: Uciec z Wysp Owczych

Kuba Witek: książka o Wyspach

Polskich miłośników Wysp Owczych zelektryzowała wiadomość o ukazaniu się kolejnej rodzimej książki na temat archipelagu. Jej tytuł to „Uciec z Wysp Owczych”, autorem jest Kuba Witek – znany dotąd z wyśmienitych dokumentów filmowych, m.in. na tematy farerskie. Premierę książki Kuby zapowiedziano na 24 maja 2023. „Uciec z Wysp Owczych” publikuje Wydawnictwo Bezdroża.

 

Kuba Witek spędził na archipelagu prawie dwa lata. Przemierzył większość farerskich szlaków, doświadczając piękna i surowości natury, podczas wszystkich pór roku” – czytamy w zapowiedzi książki. „Uciec z Wysp Owczych” to także zapis z podróży w czasie – od trudnych początków pierwszych osadników do życia w dobrobycie, rodzącego nadmierny konsumpcjonizm. Współczesną historię archipelagu piszą także przedstawiciele całkiem licznej Polonii”.

 

Nie odmówiliśmy sobie przyjemności spotkania z Kubą przy okazji premiery „Uciec z Wysp Owczych” - rozmowę przeprowadził Marcin Michalski

 

Nowa książka o Wyspach Owczych (fot. Kuba Witek)

 

 

Marcin Michalski: Kuba, gratulacje z okazji premiery książki, ta wiadomość sprawiła nam dużo frajdy. Co zaskakującego i innego znajdą w Twojej książce czytelnicy, czego nie ma w innych polskich publikacjach na temat Wysp Owczych? W jakich aspektach jest ona wyjątkowa?

 

Kuba Witek: - Wyjątkowe jest na pewno to, że nigdy nie planowałem napisania książki o Wyspach Owczych. Jak na przyjezdnego, który tu nigdy nie mieszkał i nie pracował, spędziłem na archipelagu sporo czasu. Prawie dwa lata. Przy czym na ponad rok utknąłem na Wyspach za sprawą pandemii. To naprawdę długi okres, który przekłada się na wiele obserwacji, refleksji i doświadczeń. Nakręciłem tu dwa filmy dokumentalne. Oba były pokazywane w lokalnej telewizji. Dzięki nim miałem możliwość spotkać się i nawiązać relacje z wieloma ciekawymi osobami: dziennikarzami, politykami, historykami, artystami, archeologami, specjalistami od grindadrápu czy rybakami. Uznałem, że byłoby szkoda gdyby tego wszystkiego nie spisać, bo stworzenie filmu jednak narzuca sporo ograniczeń, choćby czasowych. Myślę też, że Farerzy zaakceptowali moją obecność i dzięki temu podzielili się ze mną różnymi osobistymi historiami i to właśnie na nich jest oparta moja książka. W wielu publikacjach czy artykułach o Wyspach pojawia się opowieść o rybakach ze Skarð, którzy tragicznie zginęli na morzu. Ja poznałem Farerkę, której rodzina stamtąd pochodziła. Opowiedziała mi o swoim dziadku, wtedy małym chłopcu, o życiu w tamtych czasach i opuszczeniu wsi. Czytała mi nawet listy, które wysyłał do jej babci z połowów na Islandii. Zebrałem podobne opowieści z okresu II wojny światowej czy okupacji. Ze specjalistami od połowu grindwali rozmawiałem nie tylko o faktach, liczbach i zasadach, ale też dzielili się ze mną wspomnieniami z dzieciństwa, gdy pierwszy raz zabijali wieloryby. Natomiast na pewno zaskakujące będą historie o napadach berberyjskich piratów lub kilkuletnim okresie zamieszek i bezprawia w Klaksvíku, związanych z pewnym doktorem o nazistowskiej przeszłości.

 

Tyril Gøta (fot. Kuba Witek)

 

Gdy rozmawialiśmy jakiś czas temu nie kryłeś, że dostrzegasz także negatywne zjawiska na Wyspach. Śmiecenie, nieuprzejmość kierowców i inne tego typu rysy na wizerunku wykreowanym pod turystów. Czy dziś dominuje u Ciebie krytyczne postrzeganie farerskiej rzeczywistości, czy jednak wróciłeś do patrzenia przez różowe okulary?

 

- Gdy opuszczałem archipelag w 2020 roku, z wielu względów byłem mocno zmęczony wyspiarską rzeczywistością. Szczególnie po mojej drugiej spędzonej tam zimie. Wydawało mi się też, że już wszędzie byłem i prawie wszystko widziałem. Teraz, po powrocie, zakochuję się w Wyspach Owczych na nowo. Ale jest to przede wszystkim miłość do natury. Wraz z moją narzeczoną odkrywamy dziesiątki dzikich, nienaruszonych miejsc, z dala od turystycznych szlaków. Nie spotykamy tam nawet tubylców. W świecie tak mocno naznaczonym destrukcyjną działalnością człowieka coraz bardziej doceniam taką możliwość. Jednak te różowe okulary zakładam tylko w górach. Farerzy jako społeczeństwo nie różnią się znacznie od tych z innych krajów. Są tu fajni i ciekawi ludzie, ale są też nieciekawi i niefajni. Z czasem dostrzegam coraz więcej negatywnych zjawisk np. nierównego traktowania imigrantów czy nawet rasizmu, ale też nie jest to nic, z czym nie spotkamy się gdzie indziej. Natomiast bardzo nie podoba mi się stanowisko Farerów w kwestii napadu Rosji na Ukrainę. Nie jestem specjalistą od spraw geopolitycznych czy gospodarczych, ale zrezygnowanie z tych kilku procent zysku ze sprzedaży ryb Rosjanom, nie powinno być dla Farerów mocno odczuwalne. Jasne, jak każdy kraj i ten ma swoje problemy i wyzwania, ale wydaje mi się, że tutejsi mieszkańcy zbytnio przyzwyczaili się do wysokiego standardu życia i nie chcą z niego zrezygnować choćby w małej części, nawet w obliczu tak strasznej wojny. Owszem przyjęli Ukraińców, zorganizowali jakieś zrzutki itp. Ale z mojego punktu widzenia są to pozorowane ruchy lub próba wyciszenia wyrzutów sumienia. I w ten sposób w second-handzie spotykamy Ukraińców, a tuż obok w porcie cumują ruskie statki. Bo niby zabronili Rosjanom pływania na ich wodach, ale wyłączając z tego zakazu statki rybackie. A potem jeszcze okazuje się, że na niektórych kutrach jest sprzęt szpiegowski, który ostatnio wykryli we wspólnym śledztwie dziennikarze z całej Skandynawii. I dwa z tych statków w tym momencie cumują w porcie w Tórshavn.

 

Czy rozmawiacie ze znajomymi Farerami na ten temat? Jakie są ich nastroje i odczucia w tej kontrowersyjnej sprawie?

 

- Przyznam, że jeszcze nie miałem okazji o tym porozmawiać na spokojnie, ale też nie liczę na jakieś konkretne opinie czy stanowiska. Od wybuchu wojny dosłownie kilku z kilkudziesięciu znajomych Farerów publikowało na Facebooku jakieś artykuły czy filmy z nią związane. Był to m.in. dziekan i profesor z Farerskiego Uniwersytetu, była pani minister czy dziennikarz ze stolicy. Ich zdania oczywiście jestem ciekawy, ale to jest, powiedzmy, „elita” społeczeństwa i ludzie generalnie otwarci. Są też przeciwko zabijaniu grindwali, za przejściem na zieloną energię, za równym traktowaniem emigrantów itd. Co innego właściciele przetwórni, kutrów i ich pracownicy, dla których przede wszystkim liczy się zysk. Jestem bardzo ciekawy, jak ta sytuacja się rozwinie, bo zaczyna się sezon turystyczny. Przyleci mnóstwo ludzi z całego świata, zobaczą rosyjskie statki i zaczną zadawać pytania.

 

Miðfjall (fot. Kuba Witek)

 

Skierujmy się jeszcze ku wspomnianym przez Ciebie dzikim miejscom, gdzie odnajdujecie spokój i wytchnienie. Czy poleciłbyś szczególnie jakiś autorski szlak odkryty przez Was ostatnio? Na ile korzystacie z podpowiedzi lokalsów i szczegółowych map, by nie zgubić się w górskich pustelniach?

 

- Na pewno osobom, które nie były tu na zbyt wielu szlakach, nie polecałbym oddalać się od tych wyznaczonych przez lokalnych przewodników. One są zazwyczaj dobrze opisane i oznaczone kamiennymi kopczykami. Jak już zaliczy się kilka z nich, to można iść na własną rękę, ale trzeba nauczyć się pogody, myśleć zawczasu o tym jak będzie wyglądało zejście i wejście gdyby złapał nas deszcz, śnieg czy mgła – które przecież mogą się tutaj pojawić nagle, nawet w najsłoneczniejszy z dni. Każdy też będzie miał inną granicę komfortu. Może się wydawać, że w porównaniu do np. Tatr, góry na Wyspach Owczych nie są szczególnie wysokie, bo sięgają najwyżej 800 czy niespełna 900 metrów. Ale trzeba pamiętać, że tutaj najczęściej wchodzi się na taką wysokość praktycznie od poziomu morza. Bywa więc bardzo stromo. Czasem trzeba się wspinać po skalnych półkach albo iść wąską ścieżką wydeptaną przez owce. Nie jestem jakimś super doświadczonym górołazem, ale myślę, że z Dominiką przez te parę lat trochę już oswoiliśmy farerskie góry. Nieraz najedliśmy się strachu, ale dzięki temu łatwiej nam teraz przewidywać różne sytuacje i nie ryzykować. Dzięki temu też wchodzimy teraz „na czuja”, tam gdzie nas nogi poniosą albo tam gdzie aktualnie jest dobra pogoda. Bo jak wiadomo, pogoda jest tutaj niezwykle dynamiczna i czasem ciężko coś zaplanować, nawet dzień wcześniej. Zazwyczaj więc staramy się mieć 2-3 miejsca do wyboru. Czasem korzystamy z mapy topograficznej, ale z naszych doświadczeń wynika, że dopóki nie spojrzy się na górę własnymi oczami, to ciężko zaplanować trasę, bo np. zbocze może być przecięte linią kilkumetrowych płaskich skał, na którą nie da się wejść. Albo pojawia się jakieś osuwisko czy inna przeszkoda. Dzięki temu każde wejście jest niezwykłą przygodą, a widoki ze szczytów w bezchmurne dni sprawiają, że czujemy się jakbyśmy byli w najpiękniejszym miejscu na świecie. Nasze najnowsze odkrycia to na pewno tereny wokół doliny Saksun. Wejście na Kopsenni, najwyższy szczyt na wyspie Streymoy, było wymagającą, ale piękną przygodą, którą zapamiętamy na bardzo długo.

 

Dziękuję za rozmowę!

 

Fot. Kuba Witek

 

Na koniec warto dodać, że „Uciec z Wysp Owczych” Kuby Witka to już druga w tym roku rodzima publikacja o archipelagu. W lutym 2023 roku premierę miała książka Kingi Eysturland „Wyspy (bardzo) Owcze. Gawęda północnoatlantycka”.

 

 

Tekst: MARCIN MICHALSKI

 

Fot. Kuba Witek

17 czerwca 2024
W dniach 12-14 czerwca 2024 roku duńska para królewska – Frederik X i królowa Mary – zamierzała odwiedzić Wyspy Owcze. Wizytę miała poprzedzić emisja przez farerską Postę znaczka i innych
10 czerwca 2024
Jak podał portal farerskiego radia i telewizji KVF, w niedzielę 9 czerwca 2024 roku w godzinach wieczornych, po niemal miesięcznej akcji strajkowej, która sparaliżowała Wyspy Owcze, strona związkowa zawarła porozumienie
02 czerwca 2024
Gdy w nocy z 13 na 14 maja 2024 roku na Wyspach Owczych rozpoczęła się akcja strajkowa, zapewne mało kto z obserwatorów z zewnątrz przypuszczał, jakie będą jej reperkusje. Tymczasem

W y d a w c a :

KONTAKT Z NAMI

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

PCIT TRAMP

Iwaszkiewicza 67/8

70-786 Szczecin

Tel. +48 91 432 08 37

www.wyspy-owcze.pl

www.zewpolnocy.pl

 

Numer konta:

35  1140  2017  0000  4502  1307  1981